środa, 13 sierpnia 2014

Jelena-smutna

Pewnego dnia wstałam bardzo radosna. Do szpitala przez okna wręcz włamywało sie słonko. Uśmiechnęłam się sama do siebie i czekałam cierpliwie na śniadanie. To akurat bylo moje ostatnie śniadanie.
-Witaj Selenka.
-Cześć Grace.
Grace to moja pielęgniarka. Słodka blondynka o wielkich zielonych oczach.
-Jak się spało?
-Świetnie. Tylko burczy mi w brzuchu.
-Tak wiem dlatego mam dla ciebie śniadanko.
Skrzywiła się mówiąc to. Wiedziała że nje lubie tutejszego jedzenia.
-Wiem że nie chcesz. Ale co mam poradzić?
-Nic Grace. Zjem to. Jak codziennie.
-Spokojnie. Juz niedlugo nie będziesz musiała. Jutro wychodzisz.
-Tak wiem. Ciesze sie.
Mówiąc to wzięłam do reki kawałek chleba i zjadłam go.
-Idę juz Sel. Trzymaj się.
-Pa pa.
Zjadłam to coś bo bylam bardzo głodna. Po chwili jednak przyszedł Justin i przyniósł mi dobre jedzenie.
-Hej skarbie.
-Hej Justinek.
-Kupiłem ci pyszności. Jak sie czujesz?
-Nie chce cie martwić ale źle.
-Jak to? Kochanie na pewno sie poprawi. Kocham cię.
-Ja ciebie też kocham.
Po tych slowach cmoknał mnie w czoło.
-Będzie dobrze wiesz? Bardzo cie kocham.
-Tak wiem. Ja ciebie tez bardzo kocham. Ale wiesz ze za niedlugo bedzie koniec?
-Wiem i tego sie boje. Strasznie sie boje.
-Nie boj sie Justin. Będzie dobrze. Dasz sobie rade.
-Co ja zrobie bez ciebie?
Z jego oczu zaczeły lecieć łzy.
-Poradzisz sobie. Nie płacz. A gdzie mama?
-Mama? Mówiła że przyjdzie za jakieś pół godziny.
-Jasne. Fajnie. Justin nie płacz.
-Jak mam nie płakać. Kocham Cie.
-Justin wiem ale dasz sobie rade. Wierze w ciebie. Jestes mlody. Masz 18 lat.
-Ty tez masz tyle.
-Ale ja to co innego. Ty będziesz żył. Pamiętaj że jezeli cos sie stanie to wiedz że dopóki sam Bog Cię nie wezwie to nie mozesz nic zrobić.
-Nie zabije sie Sel obiecuje.
-Masz cale zycie przed sobą. Pamiętaj o tym.
-Jasne.
Powiedział przez łzy. Ja w tym samym momencie zaczęłam się dusić.

*oczami Justina*
W pewnym momencie Selena zaczęła kaszleć i ciężko oddychać.
-Co ci jest?
-Justin. Pielęgniarke.
Zerwalem sie najszybciej jak mogłem z krzesła i poleciałem po doktora.
Kazali czekac. Czekac na zewnątrz. Siedząc tam 2h zaczęlismy sie niepokoic. Po 3h wyszedł lekarz.
-Selena...-westchnął - Nie żyje. Białaczka wygrala.
W tym momencie ugiely sie pode mną nogi. Czułem sie strasznie. Nie wiedziałem co nam zrobic. Czy plakac. Czy po prostu odejsc. Selenka przygotowywala mnie na to. Nas wszystkich przygotowywała na jej śmierć. Obiecalem jej ze sie nie zabije. Ze bede zyc. Ale to takie ciezkie. Tak bardzo trudne. Nie wiem czy dam rade. Ona na pewno chcialaby abym zyl. Zrobie to dla niej. Bede silny. Białaczka nie zniszczyla jej zycia. Ona zniszczyla zycie nam. Calej jej rodzinie.
______
Hej. To ja z imaginem o Jelenie. Przepraszam ze smutny. Tak wyszloo ;(
Dobranoc :p

5 komentarzy:

  1. Gratuluję! Twój blog został nominowany do Libster Blog Awards :)
    Szczegóły znajdziesz
    tutaj ---------> http://imaginyo1dharry-niall-liam-zayn-louis.blogspot.com/ ;) LOOOOOL

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu płacze biedna Selena ;c Świetny...
    zapraszam do mnie http://invisible-zaynmalik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń