wtorek, 22 lipca 2014

Justin i Selena cz.2

Spokojnym krokiem podeszłam do auta gdzie siedział już Justin. Otworzyłam powolnie drzwi i zajęłam miejsce pasażera.
-Szybciej się nie dało?
-Przepraszam.
Reszte drogi spędzilismy w ciszy. Zaczęłam wspominać jak to bylo za czasow liceum. Kiedy Justin jeszcze nie pil, nie palil. Dziewczyny go uwielbiały. A teraz? Moze nadal jest przystojny ale jego zachowanie doprowadza mnie do szału.
Z rozmyslen wyrwal mnie jego glos.
-Wysiasaj.
Pospiesznie wysiadłam z samochodu i udalam sie do domu Ashley. Przed jej posiadloscią zobaczylam dwa auta. Jedno bylo moje. Drugie natomiast nie nalezalo do Ashley.
-Hej kochana wejdz. Cos do picia?
-No hej. A nie dzięki. A czyje to...
-Liam! -przerwala mi Ashley. -Podejdz.
-Witam. Liam.
Chlopak wyciągnął do mnie rękę. Byl przystojny, wysoki i mial kilka tatuazy.
-Selena. Przyjaciolka Ashley.
Chlopak poslal mi usmiech.
-Zabawna historia. Zepsulo mi sie auto. Wiec zadzwonilam po Liama a on zgodzil sie mnie zabrac do domu. W ramach podziękowania zaprosilam go do siebie.
-Aha. To bardzo fajnie.
-Tez tak mysle. Poznaliscie sie.
-Tak. Wiecie ja sie zbieram bo musze zajechac po Lucy. Milego dnia. Czesc.
-Cześć.

**

-Bylas grzeczna?
-Tak.
-To sie ciesze.
-Bilam sie z kolegą.
-Słucham?
-No bo bawiłam się i on uderzyl mnie w ramię. To mu oddałam.
-Lucy...nie mozesz tak robic. Przeprosilas?
-Tak.
-To dobrze.

**

Justina nie bylo. Wrocil do pracy. Lucy bawila sie w pokoju a ja oglądałam telewizor. Co chwile zerkając na telefon czy przypadkiem nic nie przyszlo. Rozmyślałam o Ashley i Liamie. Moze w koncu jej sie poszczesci. Ona zawsze miala pecha w milosci. Liam wydaje sie bardzo mily i sympatyczny. Na pewno ją polubił.
Nagle uslyszalam glosny dzwiek dzwonka. Podeszlam.z nadzieją ze Justin jest trzeźwy jednak bylam w bledzie. W drzwiach ukazal mi sie on a za nim dwoch bladych gosci. Pijanych jak nie wiem co. Kolyszącym sie krokiem weszli do srodka nawet sie nie witajac. Zamknelam tylko drzwi.
-Justin pozwol na chwilke.
-Co?
-Po co ich tutaj przyprowadziles? Jestescie pijani. Jaki ty dajesz przyklad dziecku?
-Słuchaj. Jej tutaj nie ma.
-To moze bys sie zainteresowal gdzie jest?
-Mam to w dupie. To ty jej pilnujesz. Ja musze wracac. Obowiązki wzywaja.
Odszedł. Nie zastanawiając się wzielam Lucy i wyszlam z domu. Pojechalam do Ashley.
-Mamo? Dlaczego tata jest pijany? Kim są ci panowie? Gdzie jedziemy?
-Kochanie nie teraz. Zaraz ci to wyjasnie.
Nie mialam zamiaru jej mowic 'Twoj tata ma mnie w dupie i mnie nie kocha ale musi ze mną byc ze wzgledu na ciebie.'
Wlasciwie to wcale nie musi. Ja tez nie musze. Co mnie trzyma przy tym pijaku? Co jego trzyma przy mnie?

**

-Ashley wpadlam bo mialam....
Kiedy weszlam do domu przyjaciolki zobaczylam siedzącą ją okrakiem na Liamie.
-Ymm...czesc Selenka!
-Ja nie bede przeszkadzac.
Chcialam sie odwrocic i wyjsc ale uslyszalam jej glos.
-Nie stoj. Powinnam byla zamknąć dom.
-Coż to ja bede lecial.
Nagle wtrącil sie Liam.
-Nie musisz przecież...
-Pojde. Do zobaczenia misiu.
Po tych slowach cmoknął ją w usta.
-Pa kochanie.
Kiedy chlopak wyszedl ja nadal stalam jak wryta.
-"Do zobaczenia misiu"?
Powtórzylam.
-Tak. Jestem z nim. Ale nie wiem czy to wypali.
-Trzeba byc dobrej mysli. Kochanie rozbierz buty.
-A co ciebie tutaj sprowadza?
-Justin.
-Skąd wiedziałam?
-Ashley ja juz nie mam sily. Przylazl nachlany jak swinia z jakimis typami. Co ja mialam zrobic? Na co Lucy patrzy?
-A nie mowilam?
Skarcilam ją wzrokiem.
-Przepraszam. Ale ja cie ostrzegalam. Mowilam. Tłumaczylam. A ty swoje.
-Wiem ale bylam zakochana. Teraz to ja juz nie wiem sama co czuje.
-Nie mozesz z nim byc.
-A co z Lu...
-Nie będziesz się męczyc z powodu na dziecko. Dorosnie to zrozumie. Moi rodzice tez sie roziwiedli kiedy mialam 2 latka. Teraz rozumiem dlaczego. Wczesniej nie wiedzialam ale zycie nie jest łatwe.
-I co ja mam zrobic?
-Jak ten pacan wytrzeźwieje to do niego pojdziesz i mu powiesz.
-Eee nie wiem.
-Boisz sie?
-Nie.
-Boisz sie. Widzisz do czego on doprowadzil? Boisz sie go. Spokojnie ja to zalatwie.
-Nie ma mowy. Ja sama to zrobie.
Połozylam reke na glowie i w tej samej chwili ktos zacząl walic w drzwi. Domyslalam sie kto to.
-Ty siedź. Ja otworze.
Ashley podeszla do drzwi. Ujrzala Justina. Tak jak podejrzewalam.
-Czego?
Powiedziala przez drzwi.
-Gowna. Otwieraj suko!
-Spierdalaj stąd bo zadzwonie po policje.
-I co mi zrobią.
-Gowno. Idz sobie.
-Worce po Selene.
Odszedl.
-Idiota. Jak mozesz z nim zyc?
-Sama nie wiem.  Ale nie wiem tez czy sobie poszedl. Zazwyczaj tak szybko nie odpuszcza.
-Walić go. Chodź do salonu.
Reszta dnia nawet szybko zleciala. Zanim sie obejrzalam byla 22:30 a Lucy nadal sie bawila.
-Kochanie idz juz spac. Jutro przedszkole.
Powiedzialam przecierajac oczy.
-Tak wiem. Juz ide.
-I co teraz
Zapytala Ashley bez zadnych emocji.
-Co co teraz?
-Co mu powiesz dokladnie?
-Cos wymysle. Ale nie rozmawiajmy o tym teraz.
-Jak chcesz.

**rano**

Po zaprowadzeniu Lu do przedszkola wrocilam do domu Ashley. Miala dzisiaj wolne wiec chcialysmy ten dzien spedzic razem. Jednak nic nie wypalilo. Weszlam.do domu a na lodowce wisiala kartka.
'Liam mnie porwal. Przepraszam'
Aha to super. Co ja bede robic? Moze pojde na miasto? W sumie calkiem dobry pomysl.
Ogarnelam sie i wyszlam. Idąc do mojego ulubionego sklepu zobaczylam Justina. Justina i jakąś dziewczynę. Miala w reku kwiaty. On ją obejmowal. Zezloszczona podeszlam do niego.
-Co ty wyprawiasz?
-O co ci chodzi?
-Kto to jest?
-Tania.
Podala mi reke. Bezczelna.
-Kim ona jest.
-Znajomą
-Zajebiscie sie obchodzisz ze znajomymi. -Przestan robic sceny. To tylko znajoma.
-Dobra przestań. Koniec z nami rozumiesz?
-Co ty pieprzysz?
-Odwal sie.
Odwrocilam sie na piecie i poszlam w strone domu Ashley. Bylam z siebie dumna.
-Ej zaczekaj. Co ty wygadujesz?
-Nic. Po prostu to koniec. Męcze sie z tobą rozumiesz?
-Jak to?
-Normalnie. Do zobaczenia w sądzie.
Sama nie wiem co we mnie wstąpilo ze sie mu postawilam. Wtedy sie go nie balam.
Weszlam wolno do domu i opadlam na kanape. Zasnelam. Tak po prostu zasnelam.
CDN...

------------
Hej. Oto kolejna czesc <3 nie komentujecie tego :( czekam z niecierpliwoscia na komentarze. Sorki za błędy ale jestem na telefonie. To do zobaczenia:-)

5 komentarzy:

  1. Fajny :*
    A tak wgl to mam pytanie a mianowicie:
    Czy będziesz pisać CD imagina o Cliffordzie ?
    Bo chciałam wiedzieć czy sobie wgl robić nadzieję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze zapomnialam o nim hahaha. To tak raczej napisze bo mam fajny pomysl. Ale dopiero pozniej bo teraz jesten na wakacjach i musze napisac jeszcze z Riri.

      Usuń
  2. Fajny :*
    Mam jedno pytanie a mianowicie:
    Czy będziesz pisać CD imagina o Cliffordzie?
    Pytam bo chcę wiedzieć czy sobie wgl robić nadzieję :D

    OdpowiedzUsuń
  3. SUUUPER! CZADOWYY! ok przyznam się... nie przeczytałam go :p ale domyślam się, a raczej sądzę, wiem to na pewno, że jest ZAAJEBIOOOOZA ^^^^^^^^^^^^^^^^

    OdpowiedzUsuń