Weszlam na drżacych nogach do salonu tatuazy. Kiwałam się na prawo i lewo. Nie moglam sie uspokoic. Bardzo chcialam tatuaz ale okropnie balam sie igiel.
-Dzien dobry.
Uslyszalam za sobą.
-Dzień dobry.
Odpowiedzialam i podeszlam do faceta siedzacego na malutkim taborecie.
-Ja bylam umowiona.
-Tak wiem. Riri? Dobrze pamietam?
-Ymmm tak!
-Więc siadaj.
Wskazal na duzy czarny fotel.
-Gdzie chcesz go miec?
-Eee...tutaj.
Wskazalam na nadgarstek. Mężczyzna tylko spojrzal i zapytal.
-Masz jakis konkretny wzor?
-Tak.
Wyciągnęłam z kieszeni pomietą karteczkę z rysunkiem.
-Ładny.
-Dzięki.
-Ma byc kolorowy?
-Nie.
-Ok. To zaczynamy. Nie boj sie. W tym miejscu nie bardzo boli.
Usmiechnelam sie lekko i zamknelam oczy. Pierwszy raz poczulam bol ktory pozniej zmniejszal sie stopniowo.
**
-Dziękuje. Do widzenia.
Wyszłam ze studia i opatrunkiem na nagdarstku. Troche jeszcze bolało ale dało sie przetrwac. Idąc do domu myslalam co powie mama. Przeciez ona jeszcze nie wie ze zrobilam sobie tatuaz. Pewnie będzie zła. Ale przejdzie jej na drugi dzien.
**
-Oszalałaś?
-Ale mamo...
-Żadne "ale" dziecko! Masz tylko 18 lat. Jestes młoda. Jak moglas tak glupio postąpić? Wiesz że z tym musisz żyć?
-Ale ja to przemyslalam. Myslalam nad tym dosc dlugo i się zdecydowałam.
-Zobaczymy jak ci sie znudzi. To co wtedy?
-Nie znudzi. To tylko mały napis.
-Maly napis? Maly? Zwariowałas? On jest na caly nadgarstek.
-To maly.
-Jejku co ty ze sobą robisz dziecko drogie!
-Mamo nie jestem dzieckiem. Mam 18 lat.
-Zobaczymy co ojciec na to powie. Pewnie będzie tego samego zdania co ja.
-Tak tak...powtorka z rozrywki dzisiaj o 17 kiedy pan Ojciec wroci do domu.
-Ja zwariuje. Idź lepiej gdzies. Zejdz mi z oczu.
Po pogawędce z mamą poszłam do pokoju i oczywiscie weszlam na laptopa. Zaczelam pisac referat tylko mialam problem z prawą ręką. Tatuaz jeszcze bolał. Podobno ma przejsc po dwoch tygodniach. Pisałam ten referat i pisałam. Ręka mnie bolała wiec po kilku minutach przestałam. Odłozylam laptopa i uslyszalam glos ojca. Tak. Wołał mnie zeby truć mi tylek tak jak mama. Powoli zeszlan do kuchni gdzie siedzial ojciec i jadl obiad. Mama tez tam siedziala. Wiedzialam co sie swieci.
______________
Więc skonczylam pierwsza czesc Riri. Przepraszam ze tak dlugo czekaliscie ale bylam na wakacjach :)
To do zobaczenia w nastepnej czesci.
PS. Przepraszam za bledy ale pisze na telefonie :D
Dziękuję za napisanie! :D
OdpowiedzUsuńJest świetny, bardzo mi się podoba. Czekam na następną część. ;*
Super, a kiedy 3 czesc o Justinie i Sel ? :)
OdpowiedzUsuńZaraz zabiore sie za pisanie + dziekuje :)
OdpowiedzUsuń