Rano obudził mnie budzik. Z resztą jak zawsze.Przetarłam oczy i podeszłam do lustra. Zobaczyłam tam potwora. Moje rude włosy porozwalane były na wszystkie możliwe strony, a mój makijaż którego wczoraj nie zmyłam był tak rozmazany że aż zrobiłam krok do tyłu. Lekko się chwiejąc poszłam do toalety.Po wykonaniu potrzebnych czynności, poszłam do kuchni coś zjeść. Od wieczora nic nie jadłam. Weszłam niepewnym krokiem do pomieszczenia ale nikogo nie dostrzegłam. Zjadłam tosty, popijając herbatą i weszłam do salonu. Nic. Pusto. Ciekawe gdzie się znowu szwendają te baby. Wyszłam na taras, ale tam też było pusto. Pomyślałam, że pewnie były na imprezie i teraz śpią w jakiś klubach czy domach swoich nowych facetów. Włączyłam TV i zaczęłam coś oglądać. Po paru minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Dziwne ponieważ ciotki raczej wchodzą pewnym krokiem. Może są jeszcze pijane? Otworzyłam drzwi a tam ukazali się dwaj policjanci. Stanęłam bez ruchu i byłam ciekawa co te idiotki znowu narobiły?
-Dzień dobry. Ariana Grande? - zapytał jeden z policjantów.
-Tak. - odpowiedziałam krótko.
-Musisz pojechać z nami. Okazało się, ze twoje ciocie miały wypadek. Jechały pijane autem. Jedna nie żyje, a druga jest w bardzo ciężkim stanie. Proszę z nami. - ŻE CO? Ja wiedziałam, że one coś narobią, ale żeby aż tak narozrabiać? Byłam cała roztrzęsiona, nic do mnie nie docierało. Wiedziałam że teraz będę miała jeszcze gorzej niż wcześniej. One dawały mi pieniądze a teraz? Z resztą jedna nie żyje. Która? Nie wieże w to.
Posłusznie udałam się do radiowozu nic nie mówiąc. Bałam się odpowiedzi. Weszliśmy na komisariat. Zaczęli zadawać mi zupełnie niepotrzebne dla ich informacji pytania. Na niektóre z nich nawet ja nie znałam odpowiedzi. Byłam tak bardzo zdenerwowana. Moje ręce trzęsły się jak nie wiem co.
Po dwóch godzinach skończyliśmy. Powiedzieli mi że jechali z nimi jacyś faceci, którzy zginęli na miejscu. Dowiedziałam się też, że Rose nie żyje, a Anita jest w szpitalu. Jest mi smutno, ponieważ w jakiejś cząsteczce mojego ciała były dla mnie ważne. Były moją rodziną. Nie wiem jak to dalej będzie. Nie pozwolona mi na razie zobaczyć cioci. Nie ukrywam że nie chce jej widzieć, ale muszę. Nie mogę jej tak zostawić.
Siedzę na tym szpitalnym korytarzu już z 3 godziny. Nie wiem kiedy mnie wpuszczą do Anity, ale wiem, że zaraz umrę z gorąca. Czy oni tutaj nie mają klimy? Miałam dosyć. Zanudzona i zmęczona ze spuszczoną głową siedziałam na krześle. Nic innego mi nie pozostało. Tylko czekać. Postanowiłam, że muszę zawiadomić Liz. Musi wiedzieć.
-Halo? - zapytałam drżącym głosem.
-Halo? Ari? Co się stało? Dlaczego masz taki głos? - Słychać było, że jest zaniepokojona.
-Muszę ci coś powiedzieć. Moja ciocia Rose...wiesz która. Ona nie żyje. Anita jest w ciężkim stanie. Jechały pijane autem i miały wypadek. Zabiły jeszcze dwóch facetów, którzy też z nimi jechali. Nie wiem co teraz będzie. - Liz nic nie odpowiedziała. - Liz? Słyszysz? Liz?
-Tak słyszę....Nie wiem co powiedzieć. Przykro mi. Jezu aż mnie zatkało.
-Nic nie musisz mówić. Mnie też na początku zatkało. Nie wiem co mam zrobić. Nie wiem jak to wszystko będzie. - Rozpłakałam się do słuchawki. Już nie mam siły.
-Uspokój się Ariana! Wszystko się ułoży. Poczekaj zaraz tam będę. - Nawet się nie pożegnała, tylko szybkim krokiem się rozłączyła. Ja czekałam. Czekałam i czekałam, aż w końcu przyszła policja.
-Ariana Grande? - pytali już o to. Co za ludzie? Skleroza?
-Pytał pan już o to. Tak.
-Musimy porozmawiać.
-Teraz? - powiedziałam zażenowana. Nie miałam siły im nic tłumaczyć. - Męczyliście mnie przez dwie godziny. Dajcie już spokój.
-Teraz chodzi o Ciebie. Nie masz ukończonych osiemnastu lat. Masz piętnaście tak?
-Tak.
-Do ukończenia osiemnastu lat będziesz musiała przebywać z rodziną zastępczą. Wiem, że to nie jest łatwe, bo każde dziecko musi się przyzwyczaić, ale dasz radę. - powiedział ze sztucznym uśmiechem na ustach. Miałam ochotę mu przywalić. Co mam do stracenia?
-Ale jak to? Anita żyje. - powiedziała z lekką nutką przekonania w głosie.
-Tak, ale jej stan się pogarsza. Niestety może w każdej chwili umrzeć. Nie możemy ryzykować. - powiedział po czym wstał. - Idę teraz do lekarza, dowiedzieć się czegoś więcej. Ty tutaj poczekaj, a jak wrócę to przekaże ci potrzebne informacje. - Po tych słowach zniknął w tłumie ludzi przechodzących przez korytarz. Skuliłam się na krześle i schowałam twarz w dłoniach. Po paru minutach poczułam czyjąś rękę na karku. Odwróciłam głowę i ujrzałam Liz. Przytuliła mnie najmocniej jak umiała.
-Jak tu przyjechałaś? - zapytałam.
-Tata mnie przywiózł. A ty?
-Z policją. - zaśmiała się cicho po czym oderwała się ode mnie i powiedziała. - Co z Anitą? Jak się czuje?
-Nic nie wiem. Nic mi nie powiedziano. Policja mi przekazała, ze muszę iść do rodziny zastępczej póki nie ukończę osiemnastu lat.Nie wiem co ze mną będzie.
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze.
Siedziałam z nią na korytarzu jeszcze przez godzinę, aż w końcu swoją obecnością uraczył nas lekarz.
-Pani Ariana Grande? Pańska ciocia się wybudziła. Proszę za mną. - szłam wolno za doktorem. W końcu stanęłam przed salą numer siedemnaście. Otworzyłam niechętnie drzwi, ale to co zobaczyłam przyprawiło mnie o dreszcze...
CDN!
------------------------------------
Witam wszystkich. Oto kolejna część imagina o Arianie <3 Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Myślałam nad nim sporo czasu :)
Za niedługo wakacje, więc....KTO SIĘ CIESZY? Ja się baaaaardzo cieszę <3 w końcu będzie luz :)
Przypominam Wam o zasadzie --------------------> CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3
JEŚLI NIE MACIE MOŻLIWOŚCI SKOMENTOWANIA, TO ZAPRASZAM NA MOJEGO ASKA: http://ask.fm/GwiazdyZabawy TAM MOŻECIE PISAĆ SWOJE OPINIE NA TEMAT TEGO BLOGA :)
Pozdrawiam Was serdecznie :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz