środa, 25 czerwca 2014

Justin :)

-Przegrałeś! - krzyknął kumpel, kiedy przegrałem zakład. - Zapraszasz tą brzydule na bal. - powiedział ze śmiechem.
-Tak wiem, i co z tego? Pójdę z nią, a i tak pewnie będę tańczył z innymi. - powiedziałem z uśmieszkiem.
-Zobaczymy. Jeszcze zobaczymy. - krzykną, po czym skierował wzrok na wchodzącą do stołówki okularnicę. Taki tam kujon ze szkoły. Mam z nią matmę i ciągle się zgłasza, pisze sprawdziany na piątki itd. - Idziesz! - krzyknął mój kolega i wykazał mi drogę. Szedłem powoli do jej stolika. Siedziała sama. Nie widziała mnie.
-Heeej! - powiedziałem i przysunąłem się nieco bliżej. - Jak masz na imię piękna?
-Selena. - odparła cicho i spuściła głowę w dół
-Ślicznie! Ja jestem...
-Wiem kim jesteś. - powiedziała niepewnie.
-Skąd? - udawałem głupka. Przecież każdy mnie tutaj doskonale zna.
-Wszyscy wiedzą. Po co tutaj przyszedłeś?
-Żeby złożyć ci pewną propozycję ślicznotko. Wiesz...od niedawna się Tobie przyglądam i naprawdę wyglądasz na miłą, fajną dziewczynę, więc może poszłabyś ze mną na bal? Wiesz jako przyjaciele.
-Przyjaciele? - powtórzyła unosząc brwi w górę. - Nawet się nie znamy.
-To możemy poznać. - uśmiechnąłem się cwaniacko i przygryzłem wargę.
-Muszę iść. Pa. - nie zdążyłem nic powiedzieć, bo znikła z mojego pola widzenia. Wróciłem do stolika moich kumpli.
-I co? Udało Ci się? - zapytał jeden z nich.
-Nie. To jakaś świruska. Nie da się z nią gadać. - powiedziałem przygryzając frytkę.
-Wiesz, że Ci nie odpuszczę? - zapytał popijając napój.
-Wiem. Przecież nie odpuszczę. Jeszcze ją zaproszę. Zobaczysz. - w głowie miałem już dziwne myśli. A co jeżeli się nie zgodzi? Wyjdę na idiotę. Co ja mam zrobić? Nie mogę odpuścić. Jestem Bieber. Justin Bieber.
*RANO*
Sobota. W końcu! Mam plan jak zdobyć tą dziunię, tylko muszę działać szybko.
Wstałem i  zrobiłem to co zawszę robię rano. Ok. godziny trzynastej zacząłem działać.
Podjechałem pod jej dom. Fajna chata, tylko że...mała? Wszedłem po schodkach i zapukałem do nie za dużych drzwi. Przez chwilę czekałem, aż zobaczyłam Selene, w szybie która znajdowała się w drzwiach. Pomachałem jej a ona zrobiła tylko przerażoną minę.
-Co ty tutaj robisz? - zapytała wystraszona.
-Spokojnie. Chcę Cię tylko zaprosić na bal. To nic złego. - zaśmiałem się. Jestem całkiem dobry w te klocki.
-Przestań. Wiem, że coś kręcisz. Nie pójdę z Tobą nigdzie. - chciała się odwrócić, ale chwyciłem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie. - Przestań. - powiedziała spokojnym, ale uniesionym tonem.
-Jeśli ze mną pójdziesz. - szepnąłem jej do ucha na co ona drgnęła. 
-Nie. - powiedziała stanowczo.
-No to Cię nie puszczę. - zgasiłem ją szantażem.
-Puść! - zaczęła się wyrywać, ale na nic. - Dobrze. Pójdę z Tobą, ale idź już sobie. - powiedziała, a ja puściłem jej rękę. Ona tylko zaczęła ją masować.
-To mi się podoba. - uśmiechnąłem się. - Będę o osiemnastej w sobotę. - po tych słowach odwróciłem się zadowolony i usłyszałem jedynie trzask drzwi.
Wróciłem i napisałem SMS do kumpli, że się udało. Dumny z siebie poszedłem się obijać. Reszta dnia minęła szybko.
*PONIEDZIAŁEK*
Wszyscy wariują na punkcie tego głupiego balu. Ja to olewam. Przez cały dzień tylko podrywam Selenę, żeby się nie rozmyśliła. Ona jednak mnie unikała.
~~
Cały tydzień minął bardzo szybko. Zanim się obróciłem była już sobota. Było około czternastej. W sumie to nie szykowałem się za bardzo na bal, więc znowu robiłem co mi się żywnie podoba. O godzinie siedemnastej trzydzieści ubrałem się i przeczesałem włosy. Po 1o minutach wsiadłem do auta i ruszyłem po Selenę. Mam nadzieję, że nie zrobi mi wiochy i ubierze się przyzwoicie.
Zapukałem i czekałem chwiejąc się lekko z nogi na nogę. Po chwili drzwi otworzyła mi jakaś dziewczyna. Pięknie ubrana, ślicznie umalowana. Dostrzegłem, że to Selena. Nigdy wcześniej nie widziałem jej w sukience. Zawsze chodziła w spodniach i swetrach. Ma takie piękne nogi.
Uśmiechnęła się lekko i spuściła głowę.
-Ymmm...Ślicznie wyglądasz. - Tym razem nie kłamałem. Bez okularów i w rozpuszczonych włosach  jest bardzo ładna.
-Dziękuje. To co idziemy? Zaraz się spóźnimy. - Spojrzała na zegarek z wielkim skupieniem. Nie mogłem oderwać od niej wzroku.
-Yyy..Tak! Jasne! Pewnie. - Podszedłem do auta i otworzyłem jej drzwi. Ta usiadła i podziękowała.
Jechaliśmy w ciszy. Ona pachniała słodką perfumą, która pomieszała się wraz z moją.
Dojechaliśmy. Otworzyłem jej drzwi i weszliśmy do szkoły. Inni nie mogli oderwać od nas wzroku.
Ona siadła przy stoliku a ja poleciałem po poncz. 
-Ej stary! Co to za laska? Miałeś przyjść z Selenką. - usłyszałem głos mojego znajomego.
-To jest ona. Weź się nie wydurniaj. Jest śliczna. - powiedziałem popijając słodki napój.
-Mhm...Ale ciężko mi uwierzyć! Czuję się jakbyś wygrał zakład. - powiedział.
-Jaki zakład? - zapytała Selena stojąc za moim przyjacielem. - Hmm?
-Chodź. - powiedziałem chwytając ją za rękę i wyprowadzając ją z pomieszczenia. Kiedy byliśmy na zewnątrz zacząłem.  - Bo założyłem się z kolegami, że pójdę z Tobą na bal.
-Wiedziałam. - powiedziała robiąc złą minę i zakładając ręce na piersi. - Mogłam się tego po tobie spodziewać! Jak mogłam dać się nabrać?
-Ale poczekaj. To nie tak. Bo ja Cię naprawdę lubię. Wcześniej faktycznie myślałem o Tobie jak o zwykłej kujące. Która nic nie robi tylko się uczy i uczy. Ale teraz widzę, że pod tymi brzydkimi okularami kryją się piękne oczy. I pod tymi ohydnymi spodniami w kratkę, kryją się piękne nogi. Przepraszam, że wcześniej tego nie zauważyłem, wiem jestem idiotą, ale proszę wróć ze mną i zatańcz bo to jest moje marzenie.
-Twoim marzeniem jest to, żeby mną poszpanować tak? Teraz jestem ładna więc musisz się pochwalić.
-Ty zawsze jesteś ładna. ok. Jeśli nie chcesz, to nie musisz tam wracać. Ale chcę Cię przeprosić, ze nie dostrzegłem wcześniej tego piękna. - po tych słowach to ja poczułem się zawstydzony. Po raz pierwszy od podstawówki czułem się winny.
-Justin...ja nie wiem co mam zrobić. Czuję się rozdarta.
-Mogę zaprowadzić Cię do domu jeśli chcesz. - powiedziałem niechętnie bo chciałem z nią zatańczyć. I nie dlatego, że chciałem się pochwalić. Tylko dlatego, że chciałem jej to jakoś wynagrodzić. Chciałem jej poczuć, przytulić.
-Nie wiem. Bo w sumie jeszcze napiłabym się ponczu.  -uśmiechnęła się cwaniacko po czym zrobiła krok do przodu. - Może byś mi przyniósł? W końcu mnie tutaj zaprosiłeś. Pod przymusem ale jednak.
-Nie żałuję. - powiedziałem i specyficznym gestem zaprosiłem ją do środka.
Udało mi się ją zaciągnąć na parkiet. Nie patrzyłem czy ktoś się śmieje, czy zazdrości. Byłem szczęśliwy, że mogę powiedzieć jej, że cieszę się, że to właśnie z nią tutaj przyszedłem.
Po chwili spojrzałem w jej piękne, brązowe oczy. Lekko się przechyliłem i połączyłem nasze usta. Ona tylko się uśmiechnęła i przytuliła do mnie kołysząc się w rytm piosenki. Byłem tak bardzo szczęśliwy jak nigdy.
*MIESIĄC PÓŹNIEJ*
Od balu minął miesiąc. Selena jest teraz ze mną. Troszkę zmieniłem jej styl, bo przeginała z tymi spodniami w kratkę, ale w sumie w nich też wyglądała sexy. Teraz nosi rurki. Jesteśmy szczęśliwą parą, a ja też się troszkę zmieniłem. Teraz już nie zakładam się o dziewczyny, bo mam najlepszą dziewczynę na świecie.
-------------------------------------------------------------------------------------
hey! witajcie w nowym imaginie o Justinku i Selenie <3
mam nadzieję, ze się wam spodoba :)
pamiętajcie że -----------------> czytasz=komentujesz!
  Także kc miśki <3333

3 komentarze: