czwartek, 12 czerwca 2014

Ariana Grande cz.1

część pierwsza :)

Drogi pamiętniku!

Wiem, że to nie ma sensu. Że to co piszę tutaj wiem tylko ja. Ale...nie mam już siły do tego wszystkiego. Złe oceny, brak rodziców, kłótnie z ciotkami. Mam dosyć. Nie wiem co mam już robić. To wszy...

Usłyszałam właśnie kroki mojej  ciotki. Szybkim ruchem zamknęłam pamiętnik i rzuciłam go pod pościel.
-A ty co tutaj jeszcze robisz? Czy ja przypadkiem nie kazałam ci posprzątać? Ciągle się obijasz, źle uczysz a na dodatek nikt cie nie lubi! Marsz sprzątać kuchnie rudzielcu bo zobaczysz! - Nie wiem dlaczego ona mnie tak nienawidzi. To siostra mojej mamy. Moja mama..No tak. Nie żyje tak samo jak mój tata.  Wypadki chodzą po ludziach. Było mi ciężko się z tym pogodzić, ale muszę z tym żyć. Z resztą...nie mam wyjścia. Posłusznie pobiegłam do kuchni by ją jak najszybciej wyczyścić, ale to co zobaczyłam zaparło mój dech w piersiach. Moja ciotka Anita obściskiwała się na blacie z jakimś wytatuowanym facetem. Tak mam dwie ciotki. Jedna pewnie sobie śpi a druga ma bujną wyobraźnię co do swoich mężczyzn. - Co tu tu robisz? Wynocha! Poszła już cie nie ma. Co za dziecko no już!- wskazała palcem na drzwi. Wyszłam ponieważ nie chciałam niepotrzebnych kłótni. Wróciłam do pokoju, ale nie było co robić. Najpierw trochę uporządkowałam biurko, ale niestety lubiłam sprzątać i nie było na nim zbyt dużego bałaganu. Z nudów poszłam umyć włosy. Zawsze to robię kiedy się nudzę. Wychodząc z łazienki, która znajduje się w moim pokoju, nadepnęłam na coś gumowego. Spojrzałam w dół i zobaczyłam jakąś gumową zabawkę. Podniosłam ją i odłożyłam na półkę. Nie byłam głodna więc poszłam spać. 
*Rano*
Sobota. Lato. Za niedługo wakacje. Wymarzony czas. Cóż mi więcej potrzeba? Przekręcając się na drugi bok, do moich oczu dostały się jasne promyczki słońca prześwitujące przez nie do końca zasłonięte żaluzję.  Lekko się przeciągnęłam. Pod stopą poczułam przyjemne futerko. Było takie puszyste i delikatne. Chwilę jeździłam po nim moją nogą, ale w końcu postanowiłam sprawdzić co się kryje pod moimi stopami. Zobaczyłam tam słodko śpiącego....KOTA? Przecież ja jestem uczulona na koty. To sprawka ciotek. Zrobiły mi to nazłość.  Gdybym tylko mogła w jakiś sposób odegrać się na tych jędzach. Nic nie zrobię. Muszę go wywalić z mojego pokoju. Powoli wstałam i niezgrabnie ruszyłam w stronę drzwi wołając szkodnika. Nie chciał ruszyć zadka z mojego łóżka, więc zabrałam zabawkę którą wcześniej znalazłam na ziemi i rzuciłam nią za drzwi. Kot zerwał się jak oparzony i wybiegł, a ja zatrzasnęłam za nim drzwi. Mam dosyć ich głupich żartów. Muszę spotkać się z przyjaciółmi. Możę w ten sposób uda mi się uniknąć tych bab.
Sięgnęłam po telefon i wybiłam numer mojej przyjaciółki. -Hej Liz. - Przywitałam się.
-No cześć! Co tak wcześnie dzwonisz? Jest dopiero 8:03. - Zapytała ziewając mi wprost do słuchawki.
-Wiesz...ciotki znowu zrobiły mi psikusa. Podłożyły mi kota pod nogi. 
-Hmmm...Zaraz? To co zrobiły. - Liz i jej zapłon.
-Podłozyły mi kota pod nogi. - powtórzyłam, ale do Liz jakby nie  docierało.
-Wiem wiem, ale co dokładnie? - Pytała zaspanym głosem.
-No przecież ci mówię! Kiedy spałam, one włożyły mi pod pościel kota i rano miałam atak kichania. Zrobiły to specjalnie. Wiem to.
-Aaaa..Takiego kota.- Chwila przerwy. -  Chcesz się spotkać? Możemy dzisiaj się już obijać. Za tydzień koniec roku.  To co? Kawa, lody, kino czy coś jeszcze innego? - Normalnie wybrałabym kino, ale jest tak ciepło, że nie wiem czy w ogóle będą puszczać jakieś filmy.
-Lody? A później park i  zaprośmy jeszzce kogoś. Co ty na to? - zapytałam.
-Spoko. Zaraz do kogoś zadzwonię. O której? 
-Myślę, że około 12:00?
-Mi pasuję. Przyjdę po ciebie. Cześć. - rozłączyła się.  Wygramoliłam się z łóżka po raz drugi i chwiejąc się na nogach poszłam do łazienki wykonać poranne czynności. Później zeszłam do kuchni. Moich 'wrogów' nareszcie już nie ma. Są w pracy i oby z niej nie wracały. Nie miałam nic ciekawego do roboty więc postanowiłam dokończyć wpis w pamiętniku.

To wszystko jest tak bardzo skomplikowane. Mam ogromną nadzieję na lepsze jutro, ale czy warto? Wiem, że nie ma większego sensu użalać się nad sobą, ale moich problemów jest coraz więcej. Myślę że wyjdę z tego żywa. 

                                                                                             Ariana xoxo.

*11:38*
Zaraz przyjdzie Liz. Muszę się przygotować. Poszłam się przebrać, pomalować i uczesać. Po 15 minutach byłam gotowa. Zeszłam do salonu i usłyszawszy dzwonek do drzwi poszłam otworzyć. 

*Wieczorem*
Świetnie się bawiłam, razem z moimi przyjaciółmi. Oni potrafią podnieść mnie na duchu. Na szczęście ciotki nie interesowały się za bardzo gdzie byłam, więc miałam jeden problem z głowy. Muszę się położyć, bo jestem padnięta.







--------------------------------------------------

Witam Was misie <3

Oto nowa część tym razem o Arianie <3 Mam nadzieję że się wam spodoba :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz