-Jak się czujesz?
-Dobrze. - wyszeptała. Słyszałam że nie ma siły nic mówić.
-Mogę wiedzieć co się w ogóle stało? Co wyście narobiły?
-Proszę nie krzycz. To nie tak. - westchnęła. - To Rose prowadziła. Ja nie chciałam.
-Najlepiej zwalić wszystko na zmarłego. Jak ci nie wstyd? Przecież ty mogłaś zginąć tak samo jak Rose. A co ze mną? Co ja teraz zrobię? Wiesz, ze będę musiała mieszkać z rodziną zastępczą? A jak to będą jakieś świry? Co ja mam teraz zrobić? Czy wy w ogóle pomyślałyście o mnie?
-Przepraszam. Ja nie wiedziałam. Ale jak to w rodzinie zastępczej? Przecież żyje. - odparła a ja usiadłam na krześle obok łóżka.
-Lekarz i policja tak mówili. Powiedzieli, że nie wiadomo co się może z tobą stać i muszę mieszkać z tą głupią rodziną.- odwróciłam głowę w bok. - Z reszta i tak się mną nie zajmowałyście. - zapadłą cisza. Irytująca cisza. Spojrzałam na nią kątem oka, ale wszystko było w porządku. - Muszę już iść. Cześć. - Nie usłyszałam odpowiedzi. Co za baba! Najpierw ma mnie gdzieś, później jeździ pijana i zabija wszystkich tylko nie siebie a teraz się obraża? Z jednej strony to dobrze że w końcu się uwolnię od tej wariatki, ale z drugiej jeśli trafie na gorszych idiotów? Nie wiem co mam o tym myśleć.
Wyszłam na korytarz. Zobaczyłam tam Liz i jej tatę, siedzących z opuszczonymi głowami. Podeszłam do nich i stanęłam na przeciwko nich.
-I co? - zapytała Liz a jej tata przeszywał mnie wzrokiem co było trochę krępujące.
-Nic. Ma połamane nogi i jest w ogóle cała połamana. Może w każdej chwili umrzeć. A najgorsze że teraz będę musiała mieszkać z jakimiś ludźmi których kompletnie nie znam. - powiedziałam ze łzami, ale powstrzymałam się od płaczu. Liz mnie przytuliła. Jej tata odwiózł mnie do domu. Tam musiałam sobie wszystko poukładać.
Jestem już spakowana, a za parę minut jadę do mojej nowej rodziny. Czy jestem szczęśliwa? Nie! Ale nie mam innego wyboru. Wzięłam potrzebne rzeczy, pożegnałam się z Liz i jej rodzicami, a następnie wyjechałam do Doncaster. To kawał drogi stąd. Jakaś godzina. Ale to nie kłopot. Będę się widywać z przyjaciółmi i ciotką. Jak w ogóle przeżyje. Jej stan się polepsza, więc myślę, że będzie dobrze.
*1h później*
Podjechaliśmy pod wielki biały dom z ogrodem i prześlicznym tarasem z widoczkiem. Przez chwilę zastanawiałam się, czy tutaj przypadkiem nie mieszka jeszcze z dziesięć innych dzieci, ale z tego co mi mówiono mieszkają tutaj trzy osoby. Pani Evans i jej mąż Pan Evans, oraz ich syn, szesnastoletni Drake Evans. Bałam się, że mogą być dla mnie niemili tak samo jak ciotki, ale gdyby tak było, to pewnie nie byliby rodziną zastępczą.
Wysiadłam powolnie z auta. Moje walizki też zostały wyciągnięte. Powolnym krokiem ruszyłam do drzwi, za mną kroczyła pani z opieki. Zapukałam i jedyne co mi pozostało to czekać, aż ktoś otworzy.
Po chwili drzwi się otworzyły, a mnie przeszedł dziwny dreszcz. Motylki w brzuchu zaczęły się nasilać. Chciałam uciec, ale wiedziałam, że to nic nie da. Ukazała mi się kobieta, w ciemnych spodniach, zwężanych przy nogawkach, w białej bluzce z koronką oraz genialnie ułożonych, krótkich włosach do szyi. Z uśmiechem na ustach zaprosiła nas do środka. Ściągnęłam buty oraz kurtkę i powędrowałam na wskazane mi miejsce. Do salonu. Weszłam niepewnie. Tam czekało na mnie dwóch facetów. Jeden to Pan Evans a drugi to jego syn. Obaj wstali i zaczęli iść ku mnie wyciągając ręce i przyjaźnie się uśmiechając. Podałam im rękę i lekko się uśmiechnęłam. Przedstawiliśmy się sobie. Wydają się fajni. W sumie to byłam nawet pewna siebie ale tylko do czasu, bo kiedy pani z opieki zamknęła za sobą drzwi zaczęłam panikować. Byłam przerażona. Sama nie wiem dlaczego. Po krótkim czasie trochę mi przeszło. Pani Anna. - bo tak miała na imię moja nowa macocha. - Zaprowadziła mnie do mojego nowego pokoju. Był prześliczny. Biała kanapa, telewizja i laptop! To muszą być bardzo bogaci ludzie. To było widać na pierwszy rzut oka.. W moim dawnym pokoju, była tylko szafa, komoda i lustro. A co gorsza dzieliłam łazienkę z tymi świniami. Czułam się tam jak w chlewie. Tutaj jest bardzo przyjemnie. Czysto, schludnie. Zawsze marzyłam o takim pokoju.
*Parę minut później*
Siedziałam na kanapie, jeszcze trochę zadziwiona całym zdarzaniem. To dla mnie nowość. Usłyszawszy pukanie do drzwi zawołałam dość słyszalnie ,,Proszę!" . W drzwiach zobaczyłam Drake'e (czyt.Drejka).
-Ymm...Hej.- powiedział stojąc w drzwiach.
-Hej. Siadaj. - posłałam mu uśmiech. Chłopak go odwzajemnił i usiadł na kanapie.
-To ten...Ile masz lat? Znaczy wiem ile ale pytam. - spuścił głowę w dół na co ja zaczęłam się śmiać.
-Skoro wiesz to po co pytasz? - troszkę go zgasiłam, na co on uniósł głowę i się uśmiechną.
-Mama kazała mi tu przyjść i się poznać. - Ah no tak. A czego ja się spodziewałam.
-Aha. No więc co chcesz widzieć? - nie owijajmy w bawełnę.
-Wszystko. Jesteś moją siostrą. - Uśmiech nie schodził nam z twarzy. Siedzieliśmy tak ze dwie godziny poznając się. Dowiedziałam się co lubi robić, jakie są jego zainteresowania i co najważniejsze jakie zwyczaje panują u niego w domu. Bo w końcu muszę to wiedzieć, żeby nie zrobić nic głupiego. Później trochę opowiedziałam o sobie i tak upłynęły nam dwie godziny
*Parę lat później*
Mam już normalny dom, rodzinę i szczęście. Mam niesamowitego chłopaka i co najlepsze dostałam się na kasting do programu telewizyjnego ,,Sam i Cat". Jestem bardzo szczęśliwa.
Mój kontakt z ciotką się urwał. Wiem tylko, że żyje i że chyba się ogarnęła. Niech sobie teraz spokojnie żyje, a ja nie będę jej przeszkadzać. Co do Liz. Czasem się widujemy, piszemy. Teraz kiedy jestem już pełnoletnia, razem z Liz mamy zamiar razem zamieszkać. Ona przeprowadzi się tutaj, do mojego domu. Niestety z innymi moimi znajomymi też nie mam już kontaktu, ale jakoś nie rozpaczam. Tutaj poznałam fajnych ludzi w szkole i nie tylko. Co do moich rodziców. Ten dom jest tak duży, że zgodzili się pomieścić jeszcze Liz. W końcu tworzymy normalną rodzinę.
Witajcie!
Jak Wam się podoba ostatnia część Ariany? Mam nadzieję, ze chociaż troszkę!
Zapraszam Was też na inne imaginy.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
jEŚLI BĘDĄ 3 KOMENTARZE DODAM NOWĄ CZĘŚĆ O CARZE!

To jest super ! I oby takich więcej :)
OdpowiedzUsuńJejkuuu <3 ciesze sie ze Ci sie spodobal :>
Usuńdziękujee :-)